Jest
takie polskie narzekanie, które uprawiamy bez wysiłku, niemal odruchowo — przy
kawie, przy obiedzie, w kolejce w sklepie. Że drogo. Że byle jak. Że nic nie
działa. Że inni mają lepiej. Znam to doskonale, bo sama tak robię. I pewnie Ty
też.
Ale
ostatnio zatrzymałam się. Dosłownie — stałam przy oknie, patrzyłam na mokrą
szkocką uliczkę i pomyślałam: poczekaj chwilę. Rozejrzyj się. Nie na to, czego
nie masz. Na to, co masz.
I
zrobiło mi się trochę wstyd, ale to był dobry wstydy, taki, który coś w
człowieku prostuje.
Edukacja,
za którą ktoś nam płaci
W
Polsce możemy studiować bezpłatnie. Wiem, że to brzmi jak fakt ze szkolnego
podręcznika — coś, co wszyscy wiemy, więc nikt już tego nie zauważa. Ale
wyobraź sobie, że mówisz to komuś z Ameryki, kto spłaca kredyt studencki przez
dwadzieścia lat. Albo komuś z krajów, gdzie na studia mogą pozwolić sobie tylko
najzamożniejsze rodziny.
Co więcej — są stypendia. Ktoś nam dopłaca za to, że się uczymy i robimy to dobrze. To nie jest standard nawet w Europie Zachodniej. To jest przywilej, który odziedziczyliśmy i z którego nie zdajemy sobie sprawy.
A Polki? Polki uczą się wyjątkowo chętnie. Według danych Eurostatu z 2023 roku aż 56% kobiet między 25 a 34 rokiem życia w Polsce ma wyższe wykształcenie — przy europejskiej średniej wynoszącej 49%. Jesteśmy w ścisłej czołówce Unii Europejskiej, wyprzedzając m.in. Niemcy. Sześćdziesiąt procent wszystkich absolwentów polskich uczelni to kobiety. Sześćdziesiąt procent. To nie jest drobny wynik — to jest coś, co powinnyśmy sobie mówić głośno, zamiast pytać, dlaczego nam tak ciężko.
Lodówka, której nie doceniamy
Jest
taki moment, który zna chyba każda z nas — stoimy przed otwartą lodówką i
myślimy: nie ma co jeść. A w tej lodówce jest mleko. Są jajka. Został ser,
trochę warzyw, może resztka wczorajszego obiadu.
W 2024 roku 673 miliony ludzi na świecie doświadczyło głodu. Nie diety, nie odchudzania — głodu. Ponad dwa miliardy osób, czyli niemal co czwarty mieszkaniec Ziemi, nie wiedziało, czy następnego dnia będzie miało co jeść. W czterdziestu dwóch krajach poziom głodu określa się jako poważny lub alarmujący.
My
stoimy przed otwartą lodówką i narzekamy.
Spokój,
który bierzemy za oczywistość
Polska
zajmuje 36. miejsce na liście Global Peace Index — rankingu pokojowości 163
krajów świata. To oznacza, że jesteśmy w górnej ćwiartce najspokojniejszych
miejsc na ziemi. Badania z 2025 roku pokazują, że 97% Polaków czuje się
bezpiecznie we własnym miejscu zamieszkania. Dziewięćdziesiąt siedem procent.
W tym samym czasie na świecie toczy się 59 konfliktów zbrojnych — więcej niż kiedykolwiek od zakończenia II wojny światowej. Angażują one 78 krajów. W ubiegłym roku w ich wyniku zginęło 152 tysiące ludzi. Ukraina, z którą graniczymy, to ponad 83 tysiące zabitych w jednym roku! My oglądamy tę wojnę w telewizji, przy herbacie, na wygodnej kanapie.
Dach
nad głową, spokojne miasto, noc bez strachu — to nie jest coś, co po prostu
jest. To jest coś, czego miliardy ludzi nigdy nie poczuły i poczuć nie mogą.
Wolność,
która mieści się w kieszeni
W portfelu nosimy polski paszport — jeden z najsilniejszych na świecie pod względem swobody podróżowania. Niemal każdy kraj, niemal bez wizy. Wsiadamy w samolot i lecimy. Dla kogoś urodzonego w miejscu, gdzie paszport otwiera drzwi do kilkunastu państw, ta wolność jest nieosiągalnym marzeniem.
A jeśli coś nam w życiu nie wychodzi, jeśli praca nie daje satysfakcji albo branża, w której pracujemy, przestała nas interesować — mamy dostęp do wiedzy dosłownie na wyciągnięcie ręki. Kursy, podcasty, książki, tutoriale. W kilka miesięcy można zacząć od nowa. W żadnym wcześniejszym pokoleniu nie było to tak możliwe.
Nie
piszę tego, żeby zamknąć Ci usta, gdy masz ciężki dzień. Ciężkie dni są
prawdziwe. Drożyzna boli. Zmęczenie jest zmęczeniem. Masz prawo narzekać —
jesteś człowiekiem, nie statystyką.
Ale
czasem — tylko czasem — warto zrobić to, co ja robiłam przy tym mokrym szkockim
oknie. Stanąć. Odłożyć narzekanie na chwilę. I zapytać siebie uczciwie: co mam?
Mam wykształcenie. Mam paszport. Mam lodówkę, do której zaglądam i nie widzę wystarczająco dużo — a ona jest pełna. Mam noc, w której idę spać bez strachu. Mam jutro, w którym żadna z tych rzeczy nie jest pod znakiem zapytania.
Myślę sobie, że to całkiem dobry punkt startowy. Że z tego można zbudować naprawdę wiele. Że ta bańka, w której żyjemy — choć jej nie widać — jest jednym z największych prezentów, jakie możemy dostać.
Może
więc zamiast pytać, dlaczego nie mamy więcej — warto czasem usiąść przy oknie,
na chwilę zwolnić i po prostu powiedzieć: dziękuję. Za spokój. Za jedzenie. Za
to, że jutro wstanę i będę mogła zacząć od nowa.
Napisz
mi w komentarzu — za co Ty dziękujesz dziś najbardziej? Ciekawa jestem Waszych
odpowiedzi.
Źródła: Eurostat 2023, GUS Narodowy Spis Powszechny 2021, ONZ/FAO State of Food Security 2025, Global Hunger Index 2024, Global Peace Index 2025, CBOS kwiecień 2025
Zdjęcia
wykonane w Kotwicach, które są jednym z najprężniej rozwijających się polskich
miast.
Kwiecień
2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz