Podczas jednej z moich podróży po Szkocji zatrzymałam się w niewielkiej kawiarence urządzonej w stylu retro. Było w niej coś niezwykle przytulnego i trochę nostalgicznego. Stoły przykrywały obrusy w kratkę, a na każdym z nich stał mały bukiecik – stokrotki lub inne polne kwiaty, jakby przyniesione prosto ze szkockiej łąki.
Podano mi herbatę w delikatnej porcelanowej filiżance, jednej z tych, które czasami można wyszperać w tutejszych charity shops. Była niewielka, z delikatnym wzorem i subtelnym złoceniem przy krawędzi. Wyglądała jak mała pamiątka z innej epoki.
Usiadłam wygodnie i przez chwilę po prostu delektowałam się herbatą.
I właśnie wtedy przypomniała mi się historia, która z tą spokojną sceną miała niewiele wspólnego.
Historia herbaty.
A właściwie historia brytyjskiej miłości do herbaty, która doprowadziła świat do jednego z najbardziej ponurych rozdziałów XIX-wiecznego handlu. Wojen opiumowych.