O tym, jak żółty kwiat zamienia surowe krajobrazy w coś, co wygląda jak sen
Mieszkam
w Szkocji od kilku lat i wydawałoby się, że człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego.
Do deszczu, który pada poziomo. Do słońca o czwartej rano w czerwcu. Do owiec
na środku drogi. Ale do żonkili w marcu — nie. Co roku łapię się na tym, że
stoję przy samochodzie i po prostu patrzę.
Dla
kogoś, kto przyjeżdża tu pierwszy raz, wiosna w Szkocji to prawdziwy szok.
Polska wyobraźnia rysuje ten kraj w szarościach i brązach — zamki, wrzosowiska,
wieczna jesień. A potem marzec uderza złotem żonkili i cały ten obraz
się sypie.
Scotland Wakes — Daffodils on the Moors
On how a
yellow flower transforms a raw landscape into something resembling a dream
I have lived in Scotland for several years now, and
one might reasonably expect to grow accustomed to everything in time. To rain
that falls sideways. To sunlight at four in the morning in June. To sheep
standing in the middle of the road, entirely indifferent to one's schedule. But
the daffodils in March — those I cannot get used to. Every year, I catch myself
standing beside my car, having stopped without quite meaning to, simply
looking.
For anyone visiting Scotland for the first time, spring
here is a genuine revelation. The image one tends to carry of this country —
grey skies, ancient castles, a landscape suspended in perpetual autumn —
dissolves sometime around mid-March, when the land erupts, quite without
warning, in gold.

