Irn-Bru – szkocki kultowy napój
Przyjechać do Szkocji i nie spróbować Irn-Bru to tak jak pojechać do Paryża i nie zobaczyć wieży Eiffla. To nie jest zwykły napój gazowany – to ikona szkockiej kultury, coś w rodzaju płynnego patriotyzmu zamkniętego w pomarańczowej puszce. Mówi się, że Irn-Bru jest tu tak kultowy jak whisky i tak dobrze znany każdemu Szkotowi jak haggis.
Wielu z was, mieszkających poza Wyspami, z pewnością zadaje sobie pytanie: co to właściwie jest to Irn-Bru? Wymawia się go (/aɪərn bruː/) – jak „iron brew", czyli żelazny napar. I już sama nazwa jest pewną wskazówką: coś mocnego, szkockiego i niepowtarzalnego.
Życie w Szkocji – na prowincji, z dala od zgiełku wielkiego miasta – jest dla mnie jak powrót do dzieciństwa. Powrót do tego, co bliższe naturze: termofory zamiast grzejników, codzienny kontakt z przyrodą, sąsiedzi, których zna się z imienia, i sklep, w którym zawsze stoi kilka zgrzewek Irn-Bru. Ten złocisty, musujący napój od razu skojarzył mi się ze smakiem oranżady z lat osiemdziesiątych – tej z dużą ilością barwnika, słodkiej do przesady i uwielbianej przez każde dziecko w Polsce.