Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aberdeenshere. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aberdeenshere. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2026

Szkocja budzi się do życia — żonkile na wrzosowiskach

O tym, jak żółty kwiat zamienia surowe krajobrazy w coś, co wygląda jak sen 


Mieszkam w Szkocji od kilku lat i wydawałoby się, że człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego. Do deszczu, który pada poziomo. Do słońca o czwartej rano w czerwcu. Do owiec na środku drogi. Ale do żonkili w marcu — nie. Co roku łapię się na tym, że stoję przy samochodzie i po prostu patrzę.

Dla kogoś, kto przyjeżdża tu pierwszy raz, wiosna w Szkocji to prawdziwy szok. Polska wyobraźnia rysuje ten kraj w szarościach i brązach — zamki, wrzosowiska, wieczna jesień. A potem marzec uderza złotem żonkili i cały ten obraz się sypie.

Scotland Wakes — Daffodils on the Moors

On how a yellow flower transforms a raw landscape into something resembling a dream

I have lived in Scotland for several years now, and one might reasonably expect to grow accustomed to everything in time. To rain that falls sideways. To sunlight at four in the morning in June. To sheep standing in the middle of the road, entirely indifferent to one's schedule. But the daffodils in March — those I cannot get used to. Every year, I catch myself standing beside my car, having stopped without quite meaning to, simply looking.

For anyone visiting Scotland for the first time, spring here is a genuine revelation. The image one tends to carry of this country — grey skies, ancient castles, a landscape suspended in perpetual autumn — dissolves sometime around mid-March, when the land erupts, quite without warning, in gold.

wtorek, 8 lipca 2025

Pennan

 


Nestled away along the rugged coastline of Scotland lies Pannen, a quaint place that has escaped the hustle and bustle of modern life. Once a thriving fishing village, Pannen now stands as a charming reminder of simpler times, welcoming visitors to its serene embrace.

As you arrive, you’re greeted by a picturesque landscape of charming little houses perched against the rocky backdrop. The tranquillity that envelops this village immediately captivates your senses, making you feel a world apart from your daily concerns. It’s the kind of place where you can truly relax, breathe deeply, and allow your worries to drift away with the tide.

niedziela, 1 czerwca 2025

U progu lata

Pogoda w tym roku jest naprawdę wyjątkowa. Kwiecień i maj były cieplejsze niż letnie miesiące w zeszłym roku. Jednak mimo sprzyjającej aury nie udało mi się w te cieple dni odwiedzić zbyt wielu miejsc. Moja aktywność ograniczyła się do długich spacerów, wzdłuż ciągnących się na wybrzeżu szlaków oraz ‘łapaniu’ opalenizny w moim ogrodzie. Pora się jednak ruszyć i odwiedzić kilka ciekawych miejsc. Jeśli pogoda się utrzyma to może przezwyciężę to słodkie wiosenne lenistwo i z impetem wkroczę w nadchodzące lato.

W dzisiejszym poście zamieszczę zdjęcia, z miejsc które odwiedziłam zeszłej wiosny i lata. Nie udało mi się ich wcześniej opisać, ale nadrabiam to w tym roku. Przyznam się, że przeglądanie zdjęć i przypominanie sobie towarzyszących mi wrażeń sprawiło mi nie lada przyjemność.

Zdjęcie z czołówki postu zostało wykonane pod koniec kwietnia, na szlaku pomiędzy Buckie i Findochty. Niesamowite widoki! Nie wiem jak to się stało, że tu wcześniej nie dotarłam!  

wtorek, 15 października 2024

'Pony land' - cześć II

 

Obiecałam wam kolejny post, z mojego wakacyjnego wypadu. już kilka tygodni temu. I jak zwykle mam mały poślizg, ale tym razem nie wynika on z nadmiaru pracy -tu bez zmian zawsze jest jej dużo, a nawet stanowczo za dużo.

Po prostu każdy kiedyś musi zwolnić, zwłaszcza gdy zdrowie odmawia mu posłuszeństwa. Praca musiała pójść na kilka tygodni w odstawkę, a ogólne osłabienie odebrało mi chęci nie tylko do zwiedzania, ale i również do pisania bloga. Materiałów na posty mam dużo. Muszę się jedynie zebrać i opisać wszystkie odwiedzone miejsca. Dzisiaj z opóźnieniem relacja z wakacyjnej wyprawy część II. (cześć I pod tym linkiem)

************************************

Kolejny punkt wyprawy to Portsoy. Bardzo lubię to miejsce. Jest to niewielka kameralna miejscowość, z charakterystycznymi dla tego regionu rybackimi domkami, które wyglądają jakby były zbudowane dla krasnoludków.

Tu po raz pierwszy, wiele lat temu, widziałam ludzi kultywujących dawne tradycje – ubierających się w tradycyjne odświętne stroje i wybierających się na niedzielną mszę.