Są
w Szkocji miejsca, które zachwycają rozmachem. Są też takie, które z pozoru
wydają się niepozorne, ale gdy pozna się ich historię, trudno o nich zapomnieć.
Castle Roy należy właśnie do tej drugiej kategorii.
Kilkaset
metrów na północ od niewielkiej miejscowości Nethy Bridge, pośród lasów
Strathspey, na niewielkim polodowcowym wzgórzu stoją ruiny jednego z
najstarszych murowanych zamków w całej Szkocji. Nie ma tu wysokich wież ani
bogato zdobionych komnat. Są za to ponad ośmiusetletnie mury, które pamiętają
czasy, gdy o władzę nad szkockimi ziemiami walczyły najpotężniejsze rody kraju.
Historia
Castle Roy
Castle Roy powstał najprawdopodobniej na przełomie XII i XIII wieku. Badania archeologiczne i datowanie radiowęglowe wskazują, że zamek wzniesiono około lat 1190–1220. Za jego budowę uważa się ród Comynów – jedną z najpotężniejszych rodzin średniowiecznej Szkocji, władającą regionem Badenoch.
Warownia miała prosty, ale niezwykle nowoczesny jak na swoje czasy układ. Czworoboczny dziedziniec otaczał kamienny mur obronny z bramą od północy oraz wieżą w północno-zachodnim narożniku. Archeolodzy zwracają uwagę na doskonale zachowaną dwupoziomową latrynę ukrytą w grubości zachodniego muru – detal rzadko spotykany w tak wczesnych szkockich zamkach.
W
XV wieku majątek przeszedł w ręce klanu Grant, a sam zamek został opuszczony
prawdopodobnie w XVII wieku. Dzięki temu, że nigdy nie został przebudowany
na nowożytną rezydencję, Castle Roy zachował swój pierwotny średniowieczny
charakter.
Sen,
który doprowadził do zbrodni
Jednak
to nie historia zamku sprawiła, że Castle Roy na stałe zapisał się w lokalnym
folklorze.
Legenda
opowiada o Irlandczyku, który przybył do Strathspey prowadzony snem. W nocnej
wizji zobaczył miejsce ukrycia ogromnego skarbu i po wielu poszukiwaniach
rozpoznał je właśnie tutaj.
Do pomocy wynajął młodego mieszkańca okolicy – Allana. Przez całą noc kopali razem, aż ich łopaty natrafiły na skrzynię pełną kosztowności.
Kiedy
jednak skarb ujrzał światło dzienne, Irlandczyk zapłacił Allanowi jedynie kilka
monet za ciężką pracę i bez słowa ruszył z bogactwem w drogę powrotną do
Irlandii.
Upokorzony
chłopak wrócił do domu z pustymi rękami. Gdy opowiedział o wszystkim swojej
ukochanej, ta nazwała go głupcem i oznajmiła, że poślubi go dopiero wtedy, gdy
odzyska należną mu część skarbu.
Allan
wyruszył więc w pościg.
Dogonił irlandczyka właśnie pod murami Castle Roy i zabił go tą samą łopatą, którą kilka godzin wcześniej wspólnie wykopali złoto.
Skarb,
którego nikt nie zabrał
Na
tym jednak legenda się nie kończy.
Miejscowi
od pokoleń opowiadają, że Allan nigdy nie zabrał skarbu. Jedni twierdzą, że
ogarnęły go wyrzuty sumienia, inni mówią o strachu przed klątwą.
Według miejscowych podań złoto do dziś spoczywa gdzieś pod ruinami Castle Roy, a ziemia, która je skrywa, jest przeklęta. Każdy, kto próbował odnaleźć skarb, miał przypłacić to życiem.
Oczywiście nie istnieją żadne dowody na prawdziwość tej historii. Jest ona częścią szkockiego folkloru, przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Jak wiele dawnych legend, mówi jednak więcej o ludzkiej naturze niż o samym skarbie. Chciwość, zdrada, rozczarowanie i cena, jaką płaci się za łatwe bogactwo, pozostają równie aktualne dziś, jak osiemset lat temu.
Czy
warto odwiedzić Castle Roy?
Zdecydowanie
tak.
Castle
Roy nie jest najbardziej znanym zamkiem Highlands. Nie ma biletów,
tłumów turystów ani komercyjnych atrakcji. Jest za to cisza, otaczający go las
i jedne z najstarszych średniowiecznych murów w Szkocji.
Do
ruin prowadzi krótka, wygodna ścieżka od bezpłatnego parkingu przy drodze B970,
około kilometra na północ od Nethy Bridge. Na miejscu znajdują się tablice
informacyjne oraz miejsce piknikowe. Wstęp jest bezpłatny przez cały rok.
Jeśli będziecie zwiedzać Cairngorms National Park lub okolice Grantown-on-Spey, warto zboczyć z głównej trasy na kilkanaście minut. To jedno z tych miejsc, które pokazują, że nie zawsze najbardziej spektakularne zabytki pozostawiają najtrwalsze wspomnienia.
Bo
czasami wystarczy stara ruina, odrobina ciszy i legenda o skarbie, którego
podobno nikt nigdy nie odważył się zabrać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz