wtorek, 30 czerwca 2026

Kiedy to Szkoci emigrowali do Polski... / When It Was the Scots Who Migrated to Poland...

 

 

Jump to the English version ↓

Kiedy to Szkoci jechali do Polski

O emigracji, która zatoczyła koło — i o wsi, która wciąż nosi szkockie imię

Czasami, kiedy siedzę przy kuchennym oknie i patrzę na wzgórza Moray ginące we mgle, myślę o tym, jak przewrotna potrafi być historia.

Od ponad dwunastu lat mieszkam w Szkocji. Jak tysiące innych Polaków przyjechałam tutaj za pracą, przygodą i nowym rozdziałem w życiu. I przez te lata przyzwyczaiłam się myśleć o tej drodze jako o czymś całkowicie oczywistym — z Polski do Szkocji, ze wschodu na zachód.

A przecież przez kilka stuleci było dokładnie odwrotnie.

To Szkoci pakowali swój skromny dobytek, opuszczali rodzinne strony i ruszali w świat. Wielu z nich wybierało Polskę. Tak, Polskę. I do dziś jest na Podlasiu mała wieś, która nosi po nich imię.

— ♦ —

Żeby zrozumieć, dlaczego Szkoci w ogóle ruszyli do Polski, trzeba wiedzieć, jaka była Szkocja w XVI i XVII wieku. Kraj biedny, z nieurodzajnymi ziemiami i ograniczonymi perspektywami dla kogoś bez majątku i koneksji. Tymczasem Rzeczpospolita Obojga Narodów była wtedy jednym z największych i najbogatszych państw Europy — a do tego niezwykle tolerancyjnym. Akt Konfederacji Warszawskiej z roku 1573 gwarantował wolność wyznania w stopniu, jakiego nie znano nigdzie indziej na kontynencie. Dla Szkotów zmęczonych wojnami religijnymi między protestantami a katolikami Polska musiała brzmieć jak obietnica.

Pierwsi Szkoci dotarli do Gdańska już w XV wieku. Osiedlali się na obrzeżach miasta — do dziś istnieją tam dzielnice zwane Starymi Szkotami i Nowymi Szkotami. W szczytowym okresie, między XVI a XVII wiekiem, w Polsce mieszkały dziesiątki tysięcy Szkotów. Kupcy z tobołkami pełnymi igieł, noży i tasiemek — tak zwany szkocki towar — stał się powszechnym określeniem dla drobnego handlu obwoźnego. Żołnierze najemni walczyli w szeregach polskiego wojska pod Pskowem i pod Chocimiem. Lekarze, inżynierowie i dyplomaci pojawiali się na królewskich dworach.

Nowe Szkoty — fragment planu z 1783 roku. Źródło: Polona.pl

 

Jeden z nich, James Cockburn — spolszczony jako Jakub Kabrun — zbił w Gdańsku majątek na handlu zbożem i winem i sfinansował budowę tamtejszego teatru. A Aleksander Chalmers, potomek szkockiej rodziny osiadłej w Polsce, został w XVIII wieku prezydentem Warszawy. Jeszcze jedno pokolenie wcześniej jego przodkowie byli emigrantami. Kilkadziesiąt lat później ich nazwisko należało do najbardziej szanowanych w mieście.

Pismo pięciu Szkotów do Rady Miasta Gdańska z prośbą o nadanie praw obywatelskich, 1594 r. Źródło: ze zbiorów Archiwum Państwowego w Gdańsku.

 

Kiedy o tym czytam, myślę o Polakach w dzisiejszej Szkocji. O tych, którzy zasiadają w radach miejskich, angażują się w lokalne społeczności, zakładają organizacje i stają się częścią życia publicznego w Szkocji. Historia emigracji jest zawsze taka sama — i zawsze inna.

— ♦ —

Ale wróćmy do tej wsi na Podlasiu — bo to historia, którą lubię najbardziej.

Generał Ludwik Michał Pac — człowiek, który walczył u boku Napoleona i po jego klęsce postanowił zrewolucjonizować rolnictwo na Suwalszczyźnie — kilkakrotnie wyjeżdżał do Anglii, aby podpatrywać tamtejszych rolników. Przez jakiś czas mieszkał w zamku Holkham w hrabstwie Norfolk, obserwował, robił notatki, wracał pełen pomysłów. Kiedy wrócił do Polski, działał szybko: sprowadził do swoich dóbr w Dowspudzie około pięciuset szkockich i angielskich osadników — pięćdziesiąt rodzin — którzy zaczęli przyjeżdżać od roku 1815, a pierwsza główna fala dotarła na Podlaskie w 1817 roku.

Założyli kilka osad. Niektóre dostały angielskie nazwy — Berwik, Bromfield, Covenlock, Linton, Longwood — brzmiące dziś jak relikty z innego świata, wpisane w polskie pola. Jedna dostała nazwę Szkocja. I ta nazwa przetrwała do dziś. Wieś Szkocja leży w gminie Raczki, w powiecie suwalskim i liczy około 250 mieszkańców. W spisie z 1921 roku — dokładnie sto lat po przyjeździe pierwszych Szkotów — wszyscy mieszkańcy podawali już polską narodowość. Asymilacja trwała jedno stulecie.

 

Co robili ci Szkoci na Podlasiu? Uczyli. Dosłownie — uczyli polskich chłopów nowych metod pracy na roli. Wprowadzili płodozmian, który był w Rzeczypospolitej nowością. Upowszechnili uprawę ziemniaków i pokazali, jak kopować je na zimę. Hodowali merynosy, krzyżując je z miejscowymi rasami. Pod nadzorem szkockich mechaników uruchomiono w Dowspudzie fabrykę maszyn rolniczych — młockarnie, siewniki, urządzenia, jakich miejscowi jeszcze nie widzieli. Z pałacu Paca do wsi Szkocja wiodła aleja lipowa, sadzona przez szkockich ogrodników — część z niej przetrwała do dziś jako pomnik przyrody, wpisany do rejestru zabytków Podlasia.

Pałac w Dowspudzie spłonął. Z dawnej świetności pozostały ruiny, kordegarda pełniąca dziś funkcję centrum turystycznego i ta aleja. Ale wieś Szkocja stoi.

— ♦ —

Jest jeszcze jeden ślad tej historii, który rozbawił mnie, gdy go odkryłam. Polskie nazwiska ze szkockim rodowodem. Brzmią dziś całkowicie polsko — ale wystarczy je rozszyfrować, żeby wrócić na Wyspy. Czamer to spolszczony Chalmers. Czochran — Cochrane. Kabron — Cockburn. Machlejd — MacLeod. Szynkler — Sinclair. Nazwiska, które zmieniły się tak jak zmieniają się języki — powoli, niezauważalnie, jedno pokolenie na raz.

Szkot James Murray w roku 1620 mianowany został budowniczym polskiej floty wojennej, a siedem lat później dowodził okrętem Król Dawid, który walczył w bitwie pod Oliwą. Źródło: trojmiasto.pl

 

I właśnie to uderza mnie najbardziej w tej historii. Nie wielkie daty ani bitwy — ale to, że asymilacja jest procesem cichym i nieuchronnym. Że człowiek przyjeżdża obcy, a jego wnuki są już 'tutejsze'. Że język, który był barierą, staje się językiem domowym. Że imię zostaje, ale wymawia się je inaczej.

Zaciężni żołnierze szkoccy z połowy XVII wieku.

 

Siedzę przy tym kuchennym oknie w Moray i myślę, że historia nie pyta o zgodę. Ona po prostu się dzieje — i zawsze, prędzej czy później, zatacza koło.

— ♦ —

Literatura i źródła

Peter Paul Bajer, Scots in the Polish-Lithuanian Commonwealth, 16th–18th Centuries, Brill, Leiden 2012.
Steve Murdoch, Scotland and the Polish-Lithuanian Commonwealth, 1576–1795, Brill, Leiden–Boston 2012.
Zbigniew A. Judycki, Polacy ze szkockim rodowodem, Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2006.
Maria Bogucka, Żyć w dawnym Gdańsku, Trio, Warszawa 1997.
Wikipedia PL: Szkoci w Polsce / Szkocja (województwo podlaskie)

— ♦ —

 

↑ Wróć do wersji polskiej / Back to Polish version

When It Was the Scots Who Came to Poland

On migration that came full circle — and the village that still bears a Scottish name

Sometimes, when I sit by my kitchen window watching the hills of Moray dissolve into the mist, I find myself thinking about how strange history can be.

I have lived in Scotland for over twelve years now. Like thousands of other Poles, I came here for work, for adventure, for a new chapter. And over those years I got used to thinking of this journey as something perfectly natural — Poland to Scotland, east to west.

And yet for several centuries, the direction was exactly the opposite.

It was Scots who packed their modest belongings, left their homeland behind, and set off into the world. Many of them chose Poland. Yes, Poland. And to this day, there is a small village in Podlaskie that still bears their name.

— ♦ —

To understand why Scots went to Poland at all, it helps to remember what Scotland was like in the sixteenth and seventeenth centuries. A poor country, with thin soils and limited prospects for anyone without land or connections. Meanwhile, the Polish-Lithuanian Commonwealth was at that same moment one of the largest and wealthiest states in Europe — and unusually tolerant. The Warsaw Confederation of 1573 guaranteed freedom of religion to a degree unmatched anywhere else on the continent. For Scots exhausted by religious conflict between Protestants and Catholics, Poland must have sounded like a promise.

New Scots (Nowe Szkoty) – detail from a map of Gdańsk dating from 1783. Source: Polona.pl

 

The first Scots arrived in Gdańsk as early as the fifteenth century. They settled on the outskirts of the city — and to this day there are districts there called Stare Szkoty (Old Scots) and Nowe Szkoty (New Scots). At the peak, between the sixteenth and seventeenth centuries, tens of thousands of Scots were living in Poland. Merchants with packs full of needles, knives and ribbons — the so-called szkocki towar, or Scottish goods — became a common term for small itinerant trade. Soldiers fought in Polish ranks at Pskov and at Khotyn. Doctors, engineers and diplomats appeared at royal courts.

In 1620, the Scotsman James Murray was appointed as a builder of the Polish Navy. Seven years later, he commanded the warship King David (Król Dawid), which took part in the Battle of Oliwa, one of the most important naval battles in Polish history. His story is just one example of the significant role that Scottish immigrants played in the Polish–Lithuanian Commonwealth.

 

One of them, James Cockburn — Polonised as Jakub Kabrun — made his fortune trading grain and wine in Gdańsk, and used it to fund the construction of the city's theatre. And Aleksander Chalmers, a descendant of a Scottish family settled in Poland, became President of Warsaw in the eighteenth century. A generation earlier, his ancestors had been migrants. A few decades later, their name was among the most respected in the city.

Letter from five Scots to the Gdańsk City Council requesting the granting of citizenship rights, 1594. Source: State Archives in Gdańsk.

 

When I read about this, I think about Poles in Scotland today. About those who sit on local councils, who engage in their communities, who set up organisations and become part of Scottish public life. The story of migration is always the same — and always different.

— ♦ —

But let me come back to that village in Podlaskie — because this is the story I like best.

General Ludwik Michał Pac — a man who had fought alongside Napoleon and who, after the Emperor's defeat, decided to revolutionise agriculture in the Suwałki region — made several journeys to England to observe how farmers there worked. He spent time at Holkham Hall in Norfolk, watching, taking notes, returning full of ideas. Back in Poland, he acted quickly: he brought around five hundred Scottish and English settlers to his estate at Dowspuda — some fifty families — who began arriving from 1815 onwards, with the main wave reaching Podlaskie in 1817.

They founded several settlements. Some were given English names — Berwik, Bromfield, Covenlock, Linton, Longwood — names that today sound like relics from another world, embedded in Polish fields. One was called simply Szkocja — Scotland. That name has survived to the present day. The village of Szkocja lies in Gmina Raczki, in Suwałki County, and has around 250 inhabitants. In the 1921 census — exactly one hundred years after the first Scots arrived — every single resident declared Polish nationality. Assimilation had taken precisely one century.

 

What did these Scots actually do in Podlaskie? They taught. Quite literally — they taught Polish farmers new methods of working the land. They introduced crop rotation, which was a novelty in the Commonwealth at the time. They spread the cultivation of potatoes and showed how to store them in earth mounds through winter. They raised merino sheep, crossing them with local breeds. Under the supervision of Scottish mechanics, a factory producing agricultural machinery was established at Dowspuda — threshing machines, seed drills, equipment the locals had never seen before. From the Pac palace to the village of Szkocja ran a lime avenue planted by Scottish gardeners; part of it survives to this day as a protected natural monument, listed in the heritage register of Podlaskie.

The Pac Palace at Dowspuda burned down. Of its former glory, there remain ruins, a guardhouse that now serves as a tourist centre, and that avenue. But the village of Szkocja is still there.

— ♦ —

There is one more trace of this history that made me smile when I discovered it. Polish surnames with Scottish roots. They sound entirely Polish today — but decode them, and you find yourself back on the islands. Czamer is a Polonised Chalmers. Czochran is Cochrane. Kabron is Cockburn. Machlejd is MacLeod. Szynkler is Sinclair. Names that changed the way languages do — slowly, imperceptibly, one generation at a time.

And that is what strikes me most about this whole story. Not the grand dates or the battles — but the quiet, inevitable nature of it all. A person arrives as a stranger, and their grandchildren are locals. The language that was a barrier becomes the language of home. The name stays, but is pronounced differently.

Scottish mercenaries serving in Central Europe during the mid-seventeenth century.

 

I sit by my kitchen window in Moray and think that history does not ask permission. It simply happens — and sooner or later, it always comes full circle.

— ♦ —

Sources and Further Reading

Peter Paul Bajer, Scots in the Polish-Lithuanian Commonwealth, 16th–18th Centuries, Brill, Leiden 2012.
Steve Murdoch, Scotland and the Polish-Lithuanian Commonwealth, 1576–1795, Brill, Leiden–Boston 2012.
T.M. Devine, To the Ends of the Earth: Scotland's Global Diaspora 1750–2010, Penguin Books, London 2011.
Zbigniew A. Judycki, Polacy ze szkockim rodowodem, Rytm, Warsaw 2006.
Maria Bogucka, Life in Old Gdańsk, Trio, Warsaw 1997.

— ♦ —

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz