Czerwona Studnia w Whitehills
Rzymska tajemnica na szkockim wybrzeżu
Jest takie miejsce na północnym wybrzeżu Aberdeenshire, które za każdym razem, gdy o nim myślę, wywołuje we mnie dreszcz – mieszankę podniecenia odkrywcy i czegoś trudniejszego do nazwania. Coś pradawnego, nieuchwytnego. Zaledwie pół mili na wschód od spokojnej wioski rybackiej Whitehills, na wzgórzu tuż nad brzegiem morza, stoi budowla, której wiek i historia wciąż nie przestają zadziwiać. To Red Well – Czerwona Studnia.
Trafiłam tu przypadkiem, jak do wielu z moich ulubionych szkockich miejsc. I cieszę się, że los mnie tam zaprowadził.
Skąd ta nazwa?
Nazwa nie jest przypadkowa. Ze źródła bijącego spod ziemi wypływa woda, która na kamieniach pozostawia charakterystyczny, rdzawy, czerwonawy osad – najprawdopodobniej ze względu na wysoką zawartość żelaza. Woda ta od stuleci uchodziła za leczniczą. Takie żelaziste źródła – tzw. chalybeate springs – były cenione w całej Europie, ale to, co wyróżnia Czerwoną Studnię spośród innych, to budowla, która ją chroni.