Po wizycie na kolejce gondolowej (patrz poprzedni post) nie mieliśmy jeszcze ochoty wracać do domu. Było już późne
popołudnie, ale słońce wciąż pięknie świeciło, a dzień był jednym z tych, które
szkoda kończyć zbyt wcześnie. Postanowiliśmy więc jeszcze trochę pospacerować
po Fort William.
Tym razem bez żadnego konkretnego
planu. Chcieliśmy po prostu przejść się główną ulicą, popatrzeć na ludzi,
zajrzeć tu i tam i nacieszyć się atmosferą miasta.
A Fort William tego popołudnia
nadal tętniło życiem.
Na ulicach było mnóstwo turystów.
Jedni wracali z górskich wycieczek, inni dopiero rozpoczynali zwiedzanie,
a jeszcze inni, podobnie jak my, korzystali z pięknej pogody i niespiesznie
spacerowali po mieście.
W powietrzu mieszały się różne
zapachy. Z małych kawiarni unosił się aromat świeżo parzonej kawy, a z miejsc
serwujących szybkie jedzenie dochodził zapach frytek, burgerów i innych
przekąsek.
Niektóre kawiarenki wyglądały
naprawdę zachęcająco. Małe stoliki, przytulne wnętrza i zapach kawy sprawiały,
że chciało się wejść do środka, usiąść na chwilę i odpocząć.
Tym razem jednak szliśmy dalej. Chcieliśmy po prostu poczuć atmosferę miasta.