sobota, 11 sierpnia 2018
Elgin -Capital of Moray
piątek, 1 marca 2019
Elgin – stary dworzec kolejowy i blask minionych lat…
sobota, 27 lipca 2019
Moray Motor Museum
niedziela, 19 sierpnia 2018
Kingdom of Cashmere- Johnstons of Elgin
sobota, 6 kwietnia 2019
Legendy Moray
![]() |
| Spynie Palace |
piątek, 8 lutego 2019
Skarb Templariuszy i Katedra w Elgin.(The treasure of the Templars and Elgin Cathedral.)
środa, 25 marca 2026
Szkocja budzi się do życia — żonkile na wrzosowiskach
O tym, jak żółty kwiat zamienia surowe krajobrazy w coś, co wygląda jak sen
Mieszkam
w Szkocji od kilku lat i wydawałoby się, że człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego.
Do deszczu, który pada poziomo. Do słońca o czwartej rano w czerwcu. Do owiec
na środku drogi. Ale do żonkili w marcu — nie. Co roku łapię się na tym, że
stoję przy samochodzie i po prostu patrzę.
Dla
kogoś, kto przyjeżdża tu pierwszy raz, wiosna w Szkocji to prawdziwy szok.
Polska wyobraźnia rysuje ten kraj w szarościach i brązach — zamki, wrzosowiska,
wieczna jesień. A potem marzec uderza złotem żonkili i cały ten obraz
się sypie.
Scotland Wakes — Daffodils on the Moors
On how a
yellow flower transforms a raw landscape into something resembling a dream
I have lived in Scotland for several years now, and
one might reasonably expect to grow accustomed to everything in time. To rain
that falls sideways. To sunlight at four in the morning in June. To sheep
standing in the middle of the road, entirely indifferent to one's schedule. But
the daffodils in March — those I cannot get used to. Every year, I catch myself
standing beside my car, having stopped without quite meaning to, simply
looking.
For anyone visiting Scotland for the first time, spring
here is a genuine revelation. The image one tends to carry of this country —
grey skies, ancient castles, a landscape suspended in perpetual autumn —
dissolves sometime around mid-March, when the land erupts, quite without
warning, in gold.
poniedziałek, 25 listopada 2019
November SALE
W tym roku Johnstons of Elgin obchodził 222 rocznicę swojego powstania. Jednak to nie historii powstania i dwustuletnim losom firmy jest poświęcony ten post.
Chciałam Was zaprosić na niecodzienne wydarzenie, które rokrocznie w listopadzie przeciąga tłumy miejscowych i licznych przyjezdnych z wielu zakątków Zjednoczonego Królestwa jak i całej Europy. Wydarzeniem tym jest November Sale w Johnstons of Elgin.
Tradycja organizowania listopadowych wyprzedaży nie jest tak długa, jak historia firmy, ale od wielu, wielu lat to niewątpliwie największe wydarzenie każdej jesieni, które trwale wpisało się do kalendarz Moray. Tegoroczna wyprzedaż rozpoczyna się 30 listopada i trwa do 8 grudnia. W specjalnie przygotowanym namiocie, na licznych stoiskach można nabyć wysokiej jakości kaszmirowe i wełniane sweterki, płaszcze, bluzki, czapki, rękawiczki i szale. Ceny tych produktów są wyjątkowo atrakcyjne. Upusty sięgają do 70%.
niedziela, 26 kwietnia 2020
Szkockie mity i legendy - Moray
sobota, 15 sierpnia 2020
Śladami Makbeta.
Śladami
Makbeta. Ale tego prawdziwego.
O królu, którego Szekspir skutecznie zrujnował — i o miejscach, które pamiętają go inaczej.
Kilka
tygodni temu postanowiłam poszukać wycieczki jednodniowej po Highlandach. Nic
wielkiego — Isle of Skye albo okolice Moray, z przewodnikiem, żeby nie musieć
samej nawigować po tych krętych drogach, gdzie owca na środku jezdni to nie
anegdota, lecz codzienność.
I
znalazłam. Wycieczka zatytułowana dumnie: Śladami Makbeta. Oczywiście się
wciągnęłam. Kliknęłam. Przeczytałam program. I westchnęłam.
Inverness.
Cawdor Castle. Inverness. Znowu Cawdor Castle. Może jeszcze raz Inverness, dla
pewności.
Żadnych
miejsc, które rzeczywiście mają coś wspólnego z prawdziwym Makbetem — tym z
historii, nie z dramatu. Żadnego Forres, żadnego Dingwall, żadnego Elgin.
Szekspirowska wersja króla wygrała z rzeczywistością tak skutecznie, że prawie
wymazała tę drugą z turystycznych folderów.
A
szkoda. Bo prawdziwy Mac Bethad mac Findlaich — tak brzmiało pełne imię
szkockiego króla — był postacią o wiele bardziej interesującą niż sugeruje
dramat angielskiego pisarza, który miał swoje powody, żeby go przedstawić w jak
najgorszym świetle. O tych powodach napiszę na końcu — wiem, że maturzyści
czytają ten blog, więc niech coś z tego wyciągną 😊.
Dziś
zabieram was w trasę moją — tę z historią w tle, nie ze sztampowym
przewodnikiem w ręku.
sobota, 11 sierpnia 2018
Morayshire
środa, 1 maja 2019
Szkocja na Majówkę cześć I
niedziela, 21 października 2018
Pluscarden Abbey

niedziela, 2 września 2018
Śladami fok i delfinów
sobota, 9 marca 2019
Makbet- historia prawdziwa.
Niepozorna sterta kamieni mocno porośnięta trawą i mchem, przypomina raczej rumowisko niż zamkowe mury. Nie ma tu śladu po dawnej świetności tego miejsca. I aż trudno uwierzyć, że w 1140 roku, w zamkowych murach, swego żywota dokonał szkocki król Duncan I, pozytywny bohater dramatu Szekspira i że to właśnie tu zaczęła się prawdziwa historia Makbeta, króla Szkotów.
niedziela, 24 marca 2019
Coxton Tower
niedziela, 21 kwietnia 2019
Bocznymi drogami...
niedziela, 6 stycznia 2019
Magical stones. 0utlander inspiration.
sobota, 13 czerwca 2026
Szkockie Baśnie z Tysiąca i Jednej Nocy / Scottish Tales from a Thousand and One Nights
Cykl opowieści ✦ A Series of Tales
Szkockie Baśnie z Tysiąca i Jednej Nocy
Scottish Tales from a Thousand and One Nights
Post wprowadzający ✦ Introduction
✦ Odc. 1: Czarownik z Gordonstoun ✦ Odc. 2: Wilk z Badenoch ✦ Odc. 3: Biały Koń ze Spey ✦ Odc. 4: Zielona Dama z Fyvie
Szkockie Baśnie z Tysiąca i Jednej Nocy
Słowo na początek, zanim zgaśnie świeca
Jest taka pora roku w Szkocji, gdy noc zapada o trzeciej po południu i trwa do ósmej rano. Kiedy mgła nie tyle opada, co osiada — na wzgórzach, na wrzosowiskach, na murach zamków, które stoją tu od ośmiuset lat i mają własne zdanie na temat tego, co realne, a co nie. Kiedy wiatr od morza niesie ze sobą coś trudnego do nazwania. Wtedy właśnie Szkocja staje się miejscem, w którym baśnie nie brzmią jak baśnie. Brzmią jak historia. Albo jak ostrzeżenie.
Mieszkam w Szkocji od lat. I przez te lata nauczyłam się jednej rzeczy: tu każde miejsce ma swoją opowieść. Nie taką z przewodnika turystycznego — krótką, suchą, opatrzoną datą i numerem katalogowym. Prawdziwą opowieść. Taką, którą miejscowi znają od pokoleń, którą szepczą przy ogniu, którą rodzice opowiadali dzieciom nie po to, żeby je uśpić, lecz żeby nie chodziły same nad rzekę po zmroku.
Te opowieści żyją w krajobrazie. W okrągłej wieży bez kątów, którą pewien uczony zbudował, żeby zmylić diabła. W czarnej sadzawce rzeki Spey, gdzie coś białego czeka w trzcinach i śpiewa. W różowym zamku, gdzie kamienie płaczą bez powodu i gdzie po korytarzach snuje się zapach róż, choć kobieta, która go nosiła, umarła czterysta lat temu. W spalonych murach katedry w Elgin, gdzie wiatr gwiżdże przez puste okna i pewien możnowładca podobno zagrał w szachy z Diabłem — i przegrał.
czwartek, 22 listopada 2018
SINGLE MALT SCOTCH WHISKY
Każdy kraj ma, zazwyczaj, swój znak rozpoznawczy; produkt, zabytek czy inną atrakcje turystyczną, która czyni go wyjątkowym i niepowtarzalnym. Kopii wieży Eiffla jest wiele, ale ta jedna, jedyna jest tylko w Paryżu, najlepsze tulipany są hodowane w Holandii, a najbardziej znaną i popularną na świecie monarchą, jest ta brytyjska.















